Boczi

Myśli nieuczesane

Osiemnaście niezawodnych przepisów na demotywację

Nie znam dobrej i niezawodnej metody na motywację. Jeśli ktoś zna – bardzo chętnie poszerzę swoje horyzonty i nabędę nową wiedzę. Patrząc jednak, co opowiadają różni trenerzy na szkoleniach i seminariach maści wszelakiej – nikt do końca nie wie, jak to z tą motywacją jest i jak ją w sobie wykrzesać. Nawet zaczęło się ostatnio mówić, że nie można nikogo zmotywować, bo wynika to z jego wewnętrznej siły a z tą lepiej nie manipulować.

Jeśli wiec nie umiemy się zmotywować, może znajdzie się niezawodny sposób na utratę motywacji? Tu powinno być łatwiej.

Poniżej znajdziecie mój subiektywny przepis na to, jak stracić motywację skutecznie i na długo. Dla poszukiwaczy demotywacji życiowej – przepis marzenie. Poszukiwacze motywacji pewnie potraktują to wspaniałe dzieło jako mapę raf do omijania, ale na tych dziwaków nic nie poradzę.

A więc jedziemy z czarnym wozem.

Nie planuj

Planowanie jest dla mięczaków. Przecież dokładnie wiesz, co jest do zrobienia i jak to zrobić. To nie pierwszy raz to robisz. Na jutro trzeba to zrobić? Jasne, da radę! Nie planuj. Po co marnować czas.

Zdobyta sprawność: wtórny dyletant. Po dziesiątym razie, kiedy zabraknie Ci czegoś niezbędnego do postępu prac, albo przekroczysz termin zakończenia, uznasz, że już nie umiesz tego robić.

Odpuszczaj sobie

Coś postanowiłeś zrobić dziś? Obiecałeś gdzieś być dzisiaj? Termin na jutro? Nie ma się co przejmować. Przecież jakby to było ważne, nikt by tego nie dał Tobie do zrobienia. Nie ma co się tak spinać. Teraz czas zrobić coś przyjemnego dla siebie – to w końcu jest najważniejsze.

Zdobyta umiejętność: czasorozwlekacz. Wszystko co robisz zajmuje dowolną ilość czasu i nie wiadomo, kiedy się skończy.

Oglądaj telewizje

Telewizja jest bardzo rozwojowa. Bardzo dużo tam ciekawych programów. Można się dowiedzieć, jak zrobić talerz, albo jak żyją surykatki. To naprawdę inspirujące zajęcie. Ostatnio taki ciekawy program znalazłem w ..  listopadzie, ale w każdej chwili mogę ponownie znaleźć! No i program ten zainspirował mnie do… dalszego szukania inspirujących programów.

Zdobyta umiejętność: kanapowy zjadacz czipsów. Jedyny pomysł, jaki Ci przychodzi do głowy w odpowiedzi na pytanie „co dziś robię?” to pytanie „a co jest w telewizji?”

Czytaj portale plotkarskie

Doda ma nowego pieska? Cerekwickiej widać było majtki na pokazie? Kot ma nową kobietę? Cichopek kupiła nowy prysznic? O kurcze! Ile się dzieje!!! I ja w tym wszystkim uczestniczę cały czas. Moje życie jest takie ciekawe, bo żyje razem ze wspaniałymi i kolorowymi ludźmi. Nie to co ta hołota, co tylko całymi dniami patrzą przez okno jak sąsiad z sąsiadką się kłócą albo dzieciaki na trzepaku się całują i palą fajki.

Zdobyta umiejętność (ze śląskiego): rzycie na gorąco. Będziesz umieć powiedzieć co ciekawego dzieje się u wszystkich z wyjątkiem Ciebie. O sobie nic nie umiesz powiedzieć.

Oglądaj seriale

Seriale są wspaniałe. Nie to, co płycizna w filmach jedno odcinkowych. Tutaj życie toczy się cały czas, jest takie dynamiczne i prawdziwe. Można dowiedzieć się tyle o życiu zwykłych i niezwykłych ludzi. A przy okazji można tyle ciekawych produktów poznać. Normalnie bez tych płatków do depilacji podbródka, którego używała Zosia z Klanu, moje życie było puste i bez sensu.
Zdobyta umiejętność: kalendarzowe zombie. Nie jesteś w stanie z nikim się umówić ani nic sensownego zrobić, bo za chwilę kolejny odcinek „W kanałach” a potem powtórka wczorajszego odcinka „Srebrno słowackich”.

Zapominaj o zobowiązaniach

Coś komuś obiecałeś? Spokojnie. Jak mu zależy to się przypomni z tym. Jak się nie przypomni, to znaczy, że nie warto było marnować swojego czasu na robienie tego, co obiecałeś. Ktoś na tobie polegał? Miałeś kogoś odwieźć na samolot albo zawieźć dziecko na lekcje baletu? Ojtam ojtam.. nic się nie stanie, jak dziecko raz nie pójdzie albo znajomy zatroszczy się sam o swój los i zamówi taksówkę. O co tyle hałasu.

Zdobyta umiejętność: zawiedzione zaufanie. Mało kto będzie Ci ufał i mało kto będzie chciał coś ciekawego z Tobą zrobić. W końcu sam uwierzysz, że nie powinieneś sobie ufać.

Szukaj usprawiedliwień

Co się nie powiodło. To na pewno nie moja wina. Ja jestem bez zarzutu. Potrafię znaleźć przynajmniej trzy wiarygodne uzasadnienia, że świat powinien inaczej zadziałać a tak to … układy.. wiadomo… Zawsze miej takie usprawiedliwienie.

Zdobyta umiejętność: bezrefleksyjna porażka. Nie nauczysz się niczego na swoich niepowodzeniach, nie dostrzeżesz swoich błędów albo lepszych sposobów. Za to repertuar wymówek będzie imponujący.

Otocz się negatywnymi ludźmi

Przebywanie z ludźmi wiecznie narzekającymi jest łatwe. Nie wymaga myślenia, słuchania, można spokojnie poświęcić 5% swojej uwagi na kontakty z takimi ludźmi. Wystarczy nie słuchając dołączyć do ich utyskiwań. Jaka ulga w żalach – ktoś Cie wysłucha, zrozumiem i poprze.

Zdobyta umiejętność: telewizor czarnobiały. Wszędzie potrafisz znaleźć ciemne strony. Zostajesz mistrzem w ignorowaniu kolorów i widzeniu tylko szarości w różnych głębiach.

Mów, nie słuchaj

Ludzie naprawdę nie mają nic ciekawego do powiedzenia w tematach, które mnie interesują. Mam swoje zdanie i chętnie podzielę się nim z każdym. Nawet wykrzyczę mu je w twarz. Jak ktoś próbuje mówić coś o innych opiniach, innym punkcie widzenia albo co gorsza o innych faktach, należy mu powtórzyć moją opinię. Jakiś niedorosły ten mój interlokutor – nie potrafi dojrzeć geniuszu słów, które ode mnie dostaje.

Zdobyta umiejętność: wydalający komunikaty. Potrafisz perfekcyjnie prowadzić jednostronną dyskusję i ignorować to, co mówią inni. Zostajesz z mała grupką ludzi, którzy potrafią cię naprawdę słuchać w ten sam sposób.

Nie używaj kalendarza

Pamiętanie o urodzinach, imprezach terminowych, badaniach dzieci, spotkaniach ze znajomymi – łatwizna. Te wszystkie wymysły w skórzanych oprawach albo kolorowe elektroniczne apki są dla tych, którzy nie potrafią sobie na czas przypomnieć. Przecież doskonale pamiętam, że przed chwilą umówiłem się z matką na obiad. Ewentualnie, żeby podkreślić swój prestiż zapiszę sobie termin w skórzanym kalendarzu z logo jakiejś firmy. Ale kto by tam potem zaglądał do tego.

Zdobyta umiejętność: zagubiony w czasie. Odbierasz czasem SMSy o treści „gdzie jesteś?” albo „czemu Cię nie było?”. Ale w sumie to coraz rzadziej, bo coraz mniej ludzi chce się z Tobą umawiać.

Unikaj odpowiedzialności

Najmądrzejsza taktyka to nie brać na siebie odpowiedzialności za cokolwiek. Jeśli coś trzeba zrobić, zadeklaruj swoją pomoc i zaproponuj kogoś, kto powinien wziąć to „na klatę”. Przydatne zwroty to „a czemu Ty tego nie zrobisz?”, „jak Ci mogę w tym pomóc?”, „to może Jacek by to zrobił, on ma doświadczenie”. W ten sposób unikasz nadmiaru pracy i goryczy porażki.

Zdobyta umiejętność: Teflonowy Joe. Nic do Ciebie nie przywiera, wszystko jak po kaczce wpływa gdzie indziej. Okazje i ciekawe rzeczy też.

Przyjmij, że wszystko Ci się należy

Świat jest tak skonstruowany, że każdemu z nas coś się należy od innych i od świata. Ponieważ nie ma określonej porcji na każdego, każdy dostaje tyle, ile sobie wyszarpie. Czemu więc nie przyjąć, że powinienem dostać WSZYSTKO? Wykreślamy ze słownika słowa „zasłużyć”, „zapracować” a najlepiej od razu wszystkie zaczynające się od „za…”. Żądam spełnienia tego, co mi się wymarzyło. Niech się świat nagina i gimnastykuje.

Zdobyta umiejętność: pępek świata. Jak fajnie jest, kiedy wszyscy krążą wokół moich potrzeb. Jeśli próbują wyrwać się z tej orbity, muszę ich przywołać z powrotem grawitacją moich roszczeń. Muszę tylko przemyśleć, jak ich zatrzymać na tej orbicie, bo coraz większej ilości znajomych udaje się z nie urwać.

Nie podejmuj decyzji

Taka decyzja to jednak poważna sprawa. Niezależnie, czy dotyczy zmiany samochodu, trasy, którą pojedziecie na pizzę, czy terminu wizyty u znajomych. Co nagle to po diable. Nie ma co się spieszyć z decyzją. Kiedyś się podejmie. Może ktoś ją podejmie za mnie. W każdym razie – teraz jeszcze nie wiem, ale się dowiaduj

Zdobyta umiejętność: nie wiem, jak to określić. Trzeba by się zdecydować na jakieś określenie tego. Sam nie wiem. Powiem później.

Zapewnij sobie komplet rozpraszaczy

Skupienie się na jednej rzeczy powoduje monotonię i zapaść sił życiowych. Warto co chwila zrobić sobie przerwę na co innego, żeby odświeżyć umysł. Bardzo pomocne są tu powiadomienia na smartfonach z facebooka, instagrama, twitera, snapchata, emaila, sms-a, newsów z gazety. Jak tego jeszcze będzie mało, warto co chwila robić sobie kawę, zagadywać kolegę z sąsiedniego biurka i rozglądać się dookoła. Wtedy naprawdę używamy pełni naszych możliwości intelektualnych.

Zdobyta umiejętność: szatkownica koncentracji. Umiesz rozproszyć swoją koncentrację na stu rzeczach. To nic, że nie umiesz się skoncentrować na jednej rzeczy dłużej niż 5 minut.

Nie odrzucaj żadnych propozycji

Życie to wielkie akwarium pływających okazji. Co chwila jakaś się trafia. Trzeba łapać je wszystkie, może któraś zamieni się róg obfitości albo kurę znoszącą złote jaja. Dlatego też wykreślamy ze słownika asertywne „nie zrobię tego, ponieważ…”. Gińcie w mizerocie asertywne frajery. Pływam na fali miliona okazji. Czas, umiejętności i zasoby na pewno się znajdą. To nie ważne, że ich nie posiadam. Ważne, żeby dostać się do tego pociągu

Zdobyta umiejętność: zabójca okazji. Kiedy już trafi się okazja idealna dla mnie, pewnie jej nie zauważę w natłoku innych. Przyjmę i zajmę się nią przez 24,5 sekundy, potem już będą następne.

Tocz walkę na wszystkich frontach

Wszelkie traktaty wojenne mówią, że toczenie walki na wielu frontach wymaga dużego kunsztu, biegłości i doświadczenia. To przecież o mnie. Dlatego też nie ma żadnych przeszkód, żeby toczyć wojnę w pracy, w domu, w szkole dzieci i jeszcze do tego na forach politycznych. Mam to wszystko pod kontrolą. Wszystko należy zmieniać. Strefy komfortu to największe zło.

Zdobyta umiejętność: stress immunologiczny. Organizm pod wpływem wszechobecnego napięcia znajduje drogę wyjścia – atakuje źródło problemu, czyli zaczyna atakować sam siebie.

Przeglądaj się w oczach innych

Ważne jest, co inni o mnie myślą. W końcu człowiek jest istotą społeczną i tylko w społeczności potrafi odnaleźć spełnienie. Dlatego też należy brać do siebie to, co inni o nas mówią. Szczególnie jak mówią to bezpośrednio do nas w szczerym, pozytywnym feedbacku. Nie muszę budować swojego zdania i własnej postawy. Sklecę to sobie z opinii innych o mnie.

Zdobyta umiejętność: poszarpana chorągiewka na wietrze. Ludzie wyrażając swoje opinie często dostosowują je do swoich oczekiwań w stosunku do nas. Mój życiowy azymut zmienia się więc z każdą zasłyszaną opinią.

Porzuć swoje pasje

Pasje są przereklamowane. Na początku są fajne, kiedy są nowe i ekscytujące. Potem zabierają dużo czasu a ekscytacja jakoś mniejsza. Może warto pasjonować się oglądaniem seriali albo degustacją wyrobów destylowanych z poznańskich kartoflisk. To jakieś łatwiejsze jest.

Zdobyta umiejętność: pusta rubryka „pasje”. Niech się teraz mój interlokutor gimnastykuje z wymyśleniem tematu rozmowy, kiedy pogodę mamy omówioną.

 

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, ile zadań z listy trzeba wykonać, żeby doświadczyć głębokiej demotywacji. Nawet nie będę silił się na zgadywanie, czy jest to bliżej 3, 10 czy 15.

To nie jest na pewno pełna lista. Jeśli macie ochotę, zostawcie w komentarzu swoje sprawdzone metody na wpędzenie się w doła motywacyjnego. Chętnie spróbuję nowych, świeżych przepisów

9 Komentarzy

  1. Planowanie czy nieplanowanie – tak samo może popsuć motywację. Planujesz z dokładnością zegarka szwajcarskiego, co do minuty – i dupa. Bo coś innego zmieniło się. I nagle Twój plan bierze w łeb. Raz – da się przełknąć, ale piątego, czy dziesiątego razu – już nie koniecznie. I odechciewa Ci się planować, bo po co – skoro i tak coś pójdzie nie tak?
    Chyba bardziej byłoby odpowiednie – nie bądź elastyczny. Bądź sztywny jak pal w tyłku Azji.. Z drugiej strony ciągłe zmiany i ciągła konieczność dostosowywania się, może być męcząca – bo nigdy nie będziesz się czuł bezpiecznie, nie wiedząc gdzie dziś Ciebie fala wyrzuci, na jaką plażę nowych wyzwań. Tu wszystko zależy od charakteru osoby bądź może – od doświadczeń i wychowania…

    Nie odpuszczaj nigdy – nieważne, czy masz na to ochotę czy nie, ale .. skoro obiecałeś to MUSISZ, czy też jesteś chory/zmęczony, czy akurat jest coś pilniejszego.. MUSISZ i już. Więc przestajesz się obligować do zrobienia czegokolwiek, skoro ktoś może później nie zrozumieć, że jednak tego nie zrobisz z miliona różnych powodów. Oczywiście – asertywność.. ale weź tu swojemu dziecku powiedz asertywnie ‚nie’, albo szefowi.. kiedy coś pilnego jest, a nie masz na to zwyczajnie ochoty.. no weź powiedz nie, kiedy jutro akurat chciałeś rozmawiać o podwyżce.. i to konkretnej..:)

    Motywacja leży wszędzie tam gdzie jest ‚MUSZĘ to zrobić’/’powinienen to zrobić’, ale ‚wcale na to nie mam ochoty’. Motywacja zależy od tego jak wygląda nasze życie tzw duchowo-psychiczne – na ile jesteśmy szczerzy wobec siebie, na ile robimy to co faktycznie lubimy, a nie tylko powinniśmy to robić. Czy czujemy to w sercu? Czy jest to zgodne z naszą wewnętrzną potrzebą? Czy jest to wreszcie NASZA decyzja, czy decyzja oparta o logiczne argumenty, bo czujemy presję? Presję rodziny, znajomych, osób z reklam, etc… bo ktoś nam kiedyś (gdy byliśmy dziećmi) wmówił, że bez dobrego wykształcenia będziemy nikim. Bo ‚ktoś’ to tylko ten, kto ma kupę kasy i cały szereg tytułów i certyfikatów i rządzi innymi. Sztuczny autorytet. A brakuje tego co sami tak naprawdę chcemy.. bo nauczyliśmy się jako dzieci zagłuszać nasz wewnętrzny głos, ponieważ rodzice wiedzą lepiej. MUSISZ to zjeść, choć nie masz ochoty, MUSISZ odrobić te lekcje, bo inaczej będziesz głąbem, MUSISZ chodzić na zajęcia ze sztuk walki, byś umiał się bronić, MUSISZ/POWINIENEŚ bo… będziesz nikim. No i tak się okazało, że jesteśmy dorośli.. zagubieni w świecie, ze sztucznie nadmuchaną pewnością siebie, a tak naprawdę czujący się jako malutcy.. I wydaje się, że jeśli dąży się do tego co inni uważają, że da nam szczęście wreszcie – wpadamy w nieudane związki, mając nadzieję, że nas ktoś wreszcie pokocha, podczas gdy sami siebie zapomnieliśmy kochać, będziemy brać udział w wyścigu szczurów, myśląc że jak będziemy najlepsi to nas wreszcie ktoś będzie doceniał, podczas gdy sami siebie nie doceniamy, będziemy budować sztuczny autorytet poprzez zdobywanie kolejnych certyfikatów,mając nadzieję, że ktoś nam wreszcie powie, że jesteśmy mądrzy, podczas gdy tak naprawdę wcale się tak nie czujemy. I myślimy, że nowe BMW i nowy dom, i super hiper wypaśne rzeczy dadzą nam szczęście, po czym okazuje się, że wcale nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwsi, a wręcz przeciwnie – coraz mniej nam się chce, bo jesteśmy zmęczeni tą ciągłą pogonią za tym co na zewnątrz, zapominając przy okazji jak ważne jest to, by zatrzymać się na chwilę i pokontemplować to co tu i teraz.. i przede wszystkim zapominając, że tak – motywacja jest w nas. I nie trzeba nią manipulować. Po prostu trzeba zacząć słuchać siebie. Tego co czujemy kiedy dokonujemy wyboru. Zeby odzyskać kontakt ze sobą. Żeby na powrót stać się jednością – ciało, umysł i dusza. Zwłaszcza to ostatnie.
    Kto doświadcza tej jedności – nie ma problemu z motywacją. Bo nie nie ma problemu żeby powiedzieć kiedy czegoś nie chce . Kiedy za coś się zabiera, to z pełnym wewnętrznym poparciem, co daje jakość i samozadowolenie, że się coś dobrze zrobiło bez konieczności oceny z zewnątrz. Ma się prawdziwych przyjaciół, którzy wnoszą coś w swoje życie, bo wszystkim fałszywkom, które tylko łechcą nasze ego mówimy ‚nie’. Mamy związek, który opiera się na prawdziwej miłości, a nie na potrzebie zaspokojenia swojej potrzeby bycia docenionym i kochanym. I potrafimy się wreszcie cieszyć i słońcem i deszczem. I nawet w korkach stojąc się nie wkur***my, bo wiemy, że i tak na pewne rzeczy nie mając wpływu możemy po prostu odpocząć zadziwiając się tym, co za oknem samochodu/autobusu.
    Ale dojście do jedności, o której piszę to długa ścieżka. To proces, który może trwać wiele lat i być nawet bolesny, jeśli próbujemy zrobić to bo musimy/powinniśmy, a nie dlatego, że czujemy wewnętrzną potrzebę…

  2. 19. mów: „ja się do tego nie nadaję” Koniecznie przy każdym, nawet drobnym, najdrobniejszym potknięciu. Nigdy, przenigdy sobie nie wybaczaj.
    20. Zostań ekspertem w swoich słabościach. Naucz się odmieniać je przez wszystkie przypadki. Traktuj je jak pacierz przed zaśnięciem. Cicho nuć codziennie wieczorem. Naucz też tej kołysanki swoje dzieci. Skrzydła to tylko źródło problemów.

  3. Dodał bym jeszcze jeden.
    Graj w gry. To wspaniały, nierzeczywisty świat, który wciąga, daje dużo satysfakcji i uzależnia od prostych mechanizmów.
    Umiejętność: nolive. Nie umiesz już rozmawiać z ludźmi, czekasz tylko na możliwość powrotu do gry.

  4. W kontekście powyższego tekstu, Andrzej Tucholski napisał ciekawy tekst o diagnozie i wychodzeniu z dołka. Polecam zdemotywowanym 🙂
    http://andrzejtucholski.pl/2015/metoda-pit-stop-proste-dobre-i-stabilne-zycie-w-15-minut/

  5. W kontekście powyższego tekstu, Andrzej Tucholski napisał ciekawy tekst o diagnozie i wychodzeniu z dołka. Polecam zdemotywowanym 🙂
    http://andrzejtucholski.pl/2015/metoda-pit-stop-proste-dobre-i-stabilne-zycie-w-15-minut/

  6. W kontekście powyższego tekstu, Andrzej Tucholski napisał ciekawy tekst o diagnozie i wychodzeniu z dołka. Polecam zdemotywowanym 🙂
    http://andrzejtucholski.pl/2015/metoda-pit-stop-proste-dobre-i-stabilne-zycie-w-15-minut/

  7. W kontekście powyższego tekstu, Andrzej Tucholski napisał ciekawy tekst o diagnozie i wychodzeniu z dołka. Polecam zdemotywowanym 🙂
    http://andrzejtucholski.pl/2015/metoda-pit-stop-proste-dobre-i-stabilne-zycie-w-15-minut/

  8. W kontekście powyższego tekstu, Andrzej Tucholski napisał ciekawy tekst o diagnozie i wychodzeniu z dołka. Polecam zdemotywowanym 🙂
    http://andrzejtucholski.pl/2015/metoda-pit-stop-proste-dobre-i-stabilne-zycie-w-15-minut/

  9. W kontekście powyższego tekstu, Andrzej Tucholski napisał ciekawy tekst o diagnozie i wychodzeniu z dołka. Polecam zdemotywowanym 🙂
    http://andrzejtucholski.pl/2015/metoda-pit-stop-proste-dobre-i-stabilne-zycie-w-15-minut/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*

© 2017 Boczi

Theme by Anders NorenUp ↑

%d bloggers like this: